niedziela, 19 marca 2017

Zabawki na 1 urodziny dziecka + konkurs

Tak jak pisałam Wam ostatnio, nie jestem zwolennikiem domu wypełnionego po brzegi zabawkami, ale kiedy przychodzą święta, imieniny, urodziny i inne okazje, zasypała bym Poziomkę tysiącem prezentów, zabawek i gadżetów, podarowała gwiazdkę z nieba i spełniła każde jej marzenie :))) A już zwłaszcza w pierwsze urodziny! <3 Łezka mi się kręci w oku, no dobra, tak naprawdę ryczałam we wtorek jak bóbr ze szczęścia, że to moje maleństwo jakimś cudem przeżyło rok w moich rękach i wygląda na to, że jest szczęśliwe, mimo, że jej Matka jest dobrze szurnięta :D

Ale wracając do zabawek. Przygotowałam dla Was dzisiaj krótką ściągę z tego co można sprezentować rocznemu dziecku na urodziny :) Nie będę się jakoś długo rozpisywać dlaczego te zabawki, a nie inne. Są to moje subiektywne wybory lub sprawdzone pomysły, które z czystym sumieniem polecam i sama bym nabyła gdybym miała więcej kasy niż rozumu ;D

Na pierwszy ogień sortery. Nie od dziś wiadomo, że około roku dziecko zaczyna kumać kształty, wzory, dźwięki i inne walory oraz lubi wkładać i wyjmować przedmioty z różnych pojemników. Fajnie podsunąć mu więc coś na czym będzie doskonalił te umiejętności i poznawał kolejne :) Jeśli sorter ma też inne funkcje (jest sensoryczny, może służyć za samochód lub opowiadać historię) to tym lepiej, ale zwykłe pudełko też się przyda na potem :)


sortery, zabawki na 1 urodziny dziecka

poniedziałek, 6 marca 2017

Zabawy z Niemowlakiem

Nie jestem fanem tony zabawek w domu, kupowania dziecku wszystkiego co popadnie lub jeszcze gorzej, wszystkiego co zechce (chociaż ten etap dopiero przed nami). A w obecnych 25 metrach to już w ogóle chciałam się ograniczyć do minimum ;) Oczywiście to tylko założenia, w efekcie to ja jestem osobą, która najwięcej kupuje Poziomce zabawek, ubranek i innych pierdół :D A wynika to z naturalnej radości posiadania dziecka i potrzeby zabawy z nim co i rusz nowymi rzeczami lub zajęcia go czymś, kiedy chcę coś zrobić albo mieć po prostu chwilę dla siebie :P

Ponieważ nasza Poziomka bardzo długo nie wykazywała zainteresowania zabawkami (tylko przytulaniem i budowaniem relacji z ludźmi) nie miałam problemu z ich nie kupowaniem. Coś około 9 miesiąca zaczęła jednak zgłębiać różne zabawki coraz dłużej i coraz bardziej wnikliwie. Fascynacja ta nie trwała zbyt długo i, i tak kończyło się na eksplorowaniu przestrzeni naszego domu po swojemu lub chęci pomagania Mamie przy jej obowiązkach. Myślę, że chęć korzystania i zgłębiania rzeczy codziennego użytku, to naturalna kolej rzeczy na tym etapie rozwoju :) Wtedy też pomyślałam "W to mi graj!" i zaczęłam kombinować z tym co mam w domu aby połączyć jej potrzebę uczestniczenia w moich zajęciach oraz rozwoju nowych umiejętności, bez konieczności kupowania kolejnych zabawek.

I chociaż jestem właśnie w trakcie tworzenia listy zabawek (oczywiście po tak długiej wstrzemięźliwości i zabawkowym poście, jest ich zdecydowanie za dużo :P), które chcę sprawić Poziomce na roczek (aaaa to już za tydzień) oraz szykowania z tej okazji niespodzianki dla Was, pomyślałam, że podsunę Wam kilka sprawdzonych u nas zabaw bez zabawek :)

zabawa w domek, zabawy, zabawa, zabawy z niemowlakiem, domek, dziecko, niemowlę


wtorek, 28 lutego 2017

Polskie Wnętrza i Małe Mieszkania vol. 9

Bałam się tego wnętrza. Mimo, że sama zaproponowałam sesję kiedy "Wojnar" podesłał mi zdjęcia łóżka w sypialni, które razem z Grażyną zbili z sosnowych desek uwzględniając w nim miejsce dla Zuzy (pies) :) Z początku myślałam, że chodzi o styl, bo kiedy zobaczyłam resztę wnętrz to trochę zaczęłam się obawiać czy nie za daleko odbiegają od tego co sama lubię i pokazywałam dotychczas na blogu. W dniu sesji dotarło jednak do mnie, że nie to stanowiło barierę i wywoływało stres przed zdjęciami, tak ogromny, że przez 15 minut płakałam pod prysznicem, a potem jeszcze z Mamą tuż przed wyjściem...

Z mieszkaniem, które zaraz zobaczycie mam głównie jedno wspomnienie. To w nim wylałam wiadro łez po śmierci starszego brata, w objęciach jego najbliższych znajomych...to tutaj dostałam ogromne wsparcie od ludzi, którzy go kochali i byli z nim na dobre i na złe, jeszcze długo długo po jego śmierci...Teraz są ze mną. I chociaż to mieszkanie przeszło dużą metamorfozę, ludzie się pozmieniali, po rozstawali, w kółko kłócą się i godzą, a nasz kontakt nie jest jakiś regularny, to wiem, że zawsze mogę na nich liczyć! To chyba najlepsze co mi brat mógł po sobie zostawić <3

Jako nastolatka zawsze podziwiałam ich za silne więzi, ogromną wiedzę, inteligentne poczucie humoru, artystyczne zdolności i odwagę na życie w zgodzie ze sobą, bez względu na wszystko. To dzięki bratu i jego paczce, tatuaże, czarne ciuchy, łańcuchy, trupie czaszki, kolczyki, niecodzienne fryzury i inne odbiegające od normy wymysły nie były mi straszne. Do tej pory kiedy widzę lub poznaję takie osoby wiem, że nie są to jakieś totalne friki, a po prostu ludzie, którzy nie boją się żyć tak jak chcą i nie martwią się opinią innych. Taki też były mój brat Michał ("PoCo") i taki jest ten Michał ("Wojnar") oraz jego mieszkanie (odważne, nietuzinkowe, pomysłowe) :) I chociaż miałam do niego duży żal za pewien epizod, to po ostatnim spotkaniu uświadomiłam sobie, że zbyt pospiesznie go przekreśliłam. Przez te kilka godzin z aparatem zobaczyłam tyle miłości i czułości oraz otrzymałam taki ogrom wsparcia i zaangażowania, jak na żadnej z moich dotychczasowych sesji <3


wtorek, 21 lutego 2017

Cała Prawda o Rozszerzaniu Diety Dziecka

Wybaczcie to zaniedbanie zakładki dziecko na blogu, jednak dopieszczanie małego człowieka plus planowanie urządzania nowego mieszkania zajmuje tyle, że nie starcza mi czasu na opisywanie wszystkiego ;) Pamiętam jednak, że wiele z Was drogie Mamy pytacie o to jak rozszerzyłam dietę Poziomki. Schlebia mi to bardzo bo dziewczyna rzeczywiście wsuwa ładnie, niemniej jednak nie traktujcie tego co tu napiszę jako jakiś poradnik, bo Mama Lu jest raczej hardcorem i bardziej eksperymentowała na własnym dziecku niż zgłębiała literaturę naukową :P


WTF!? :D

wtorek, 14 lutego 2017

Miłość to...

Lubię Walentynki, nie mogę powiedzieć, że nie. Miłość jest dla mnie bardzo ważna, jak nie najważniejsza w życiu, więc świętowanie jej to wielka przyjemność! :)

zdjęcie z noworocznej sesji <3

środa, 8 lutego 2017

10 rzeczy, które sprawdziły się w małej kuchni (+ bonus)

Obiecałam kiedyś Wam post o tym co się sprawdziło w naszej małej kuchni i zupełnie o tym zapomniałam :P Wybaczcie i podziękujecie jednej z czytelniczek, która mi o tym przypomniała ;) Poniżej znajdziecie poszczególne elementy, które sobie chwalę w naszej obecnej, malutkiej kuchni, ale myślę, że w większej też zdadzą egzamin ;) Enjoy!

1. STALOWY BLAT KUCHENNY

Jako pierwszy i najważniejszy, bo z jego zakupu jestem zadowolona najbardziej, i przy każdej możliwej okazji zachwycam się i podniecam, że wybrałam taki, a nie inny :) Dlaczego? A dlatego, że jak żaden inny jest odporny na wszelkie operacje w kuchni. Stawiam na nim ciepłe, gorące, zimne, lodowate. Kroje (jeśli akurat nie mam czystej deski lub się spieszę), wałkuje, wylewam, wysypuje i NIC, A NIC się z nim nie dzieje :) Wciąż wygląda jak nowy, a w żaden sposób go nie konserwuje. W naszej nowej kuchni również planujemy taki blat i mam nadzieję, że będzie pasował do frontów w nieco innym stylu :D 

stalowy blat kuchenny, blat kuchenny

czwartek, 2 lutego 2017

Skandynawski Pokój Rodzinny

Napisała do mnie jakiś czas temu >>> Słuchaj fajny pokój rodzinny udało mi się zaprojektować, będzie mi miło jeśli podasz dalej w świat, że takie miejsce powstało na mapie Gdania ;) Miałam zrobić wpis tylko na FB. No bo myślę sobie co ja tu będę noce zarywać żeby kogoś robotę opisywać :P Toć ta Baba ma tylu czytelników, że pewnie i wszyscy moi ją czytają ;) Ale tak długo zwlekałam, ciągle coś nowego na głowie miałam, że moje wyrzuty sumienia urosły do tego stopnia, że w końcu siedzę i zarywam noc (za miękkie mam serce, mówię Wam ;)) żeby pokazać na blogu ten fenomenalny pokój rodzinny, który stworzyła Mrs. Polka Dot dla wszystkich Rodziców w Galerii Bałtyckiej :)

Jest ładnie i praktycznie, ciepło i przyjemnie, nie ma tandety, pstrokacizny i rażącego światła. Dobry klimat i design biją od wejścia. Myślę, że wnętrze przypadnie do gustu zarówno dzieciom jak i rodzicom! Powiem więcej, pewnie nie jeden by chciał mieć tak w domu ;) Ja życzyłabym sobie aby więcej takich miejsc było w Polsce i na świecie, a z pewnością dużo chętniej wybierałabym do karmienia czy przewijania przeznaczony do tego pokój niż miejsce publiczne! :)


niedziela, 29 stycznia 2017

Polskie Wnętrza i Małe Mieszkania vol. 8

Pamiętacie jak obiecywałam Wam w wakacje sesje zdjęciową małego mieszkania z serii Polskie Wnętrza? W końcu udało mi się dorwać jego właścicielkę Alę i napastowałam ją tak długo aż znalazła dla mnie czas abym mogła zrobić zdjęcia jej rewelacyjnej kawalerki :)

Mieszkanie Ali znajduje się na warszawskich Włochach w niskiej zabudowie, która wygląda z zewnątrz jak przeniesiona prosto Grecji lub właśnie Włoch. Kwadratowe budyneczki z zielonym dekorem wokół okien i pokaźnym tarasem lub ogródkiem, wyglądają jak wakacyjne apartamenty na wynajem :) 

Ala też jest właścicielką jednego z nich i to było powodem, dla którego chciałam pokazać Wam to mieszkanie w wakacje. Największą zaletą tego małego mieszkania jest bowiem taras na dachu o powierzchni całego mieszkania, czyli 30 metrów! Tarasu dzisiaj Wam nie pokaże, ale musicie sobie wyobrazić, że jest równie atrakcyjny jak kawalerka :) 

Ala urządziła ją pomysłowo i z dobrym smakiem, stawiając na sprawdzone kolory. kilka vintage perełek i dodatków w stylu retro :) Zdolna z niej bestia, ale czego można było się spodziewać od osoby, która jest utalentowana artystycznie? Ala z zawodu jest bowiem grafikiem, ale oprócz tego też instruktorem tańca (np. na rurze), niezłą aktorką, a oprócz tego trenuje crossfit i startuje w zawodach ;) Ala to także dusza towarzystwa, nie da się jej nie lubić, rozweseli największego gbura i ponuraka :D Koniec gadania i zachwalania, zapraszam do krainy czarów Alicji ;)

wtorek, 24 stycznia 2017

Odbiór Nowego Mieszkania (prawie dokonany)

Mamy to, no prawie :P Niestety okazało się, że majstersztyk, którego poprosiliśmy o sprawdzenie mieszkania (czy aby na pewno deweloper nie wciska nam jakiego kitu) doszukał się kilku drobiazgów :( Z jednej strony jestem mu wdzięczna (Polecam sobie kogoś takiego zorganizować na odbiór! Sama w życiu bym się nie doszukała takich drobiazgów!), z drugiej go nie lubię, bo na poprawki nasz deweloper ma aż 30 dni, sic! No ale nic, trudno się mówi. Obejrzeliśmy, pomacaliśmy, pomierzyliśmy, popstrykaliśmy, zatańczyliśmy i nawet pierwszych gości mieliśmy :D Teraz przyszedł czas na Was. Zapraszam na pierwszą przechadzkę po naszych nowych czterech kątach :D

sobota, 21 stycznia 2017

Urodzinowy Moodboard Nowego Mieszkania + osobiste wyznanie

Dzisiaj obchodzę 31 urodziny :) Według mnie liczba nijaka, ale moja osobista trener Asia uświadomiła mi przy okazji swoich urodzin, że czytając tę liczbę od drugiej strony otrzymamy 13, a to już moja szczęśliwa liczba :) Coś więc czuje, że ten wiek/rok będzie dla mnie przełomowy :D

Z początku myślałam o tym aby z tej okazji napisać Wam 31 faktów o mnie, o których nie wiecie. Potem pomyślałam, że wystarczy 13 (swoją drogą coś takiego by Was interesowało?), a w efekcie starczyło mi czasu na tylko jeden. Jeden, ale bardzo osobisty i prawdziwy :) Otóż wierzcie lub nie, ale jestem strasznym czarnowidzem :D Tak, tak, wiem co teraz sobie pomyśleliście >>> "Ty Lu!?". Tak ja, ta sama uśmiechnięta od ucha do ucha, kolorowa, rozśpiewana i roztańczona Lu :D 

Nie wierzycie? Podam Wam bardzo aktualny przykład. Otóż, za 2 dni odbieramy z Szarlatanem nasze nowe mieszkanie (najlepszy prezent urodzinowy, ever!) :D A ja już od dobrego miesiąca, kiedy to otrzymałam telefon z dokładnym terminem, chodzę jak galareta, nie dowierzam, że ten odbiór w ogóle nastąpi, a jak nastąpi to na pewno będzie coś nie tak i cały mój świat się zawali haha :D Scenariuszy tego co będzie źle, niedobrze i pod górę wymyśliłam już chyba tysiące, przerobiłam setki koszmarów i wypiłam hektolitry melisy na uspokojenie :P

Mimo tego całego pesymizmu i tragizmu mam jednak dużo szczęścia (i to mnie jeszcze chyba trzyma przy życiu), bo zawsze trafiam na jakiegoś dobrego człowieka, który potrafi mi dość wyraźnie powiedzieć "Wiesz co Ludka? Nie chrzań głupot, ogarnij się i działaj, bo marnujesz tylko mój i swój cenny czas." <3 Wtedy też ocieram łzy, odpalam jakiś energetyczny kawałek w stylu "Mam tę Moc" lub "Happy", tańczę jak naćpana (to na serio wyzwala ogromne pokłady energii) i staram się przegnać te czarne chmury ;) 


lub


Oprócz tego mam jeszcze jeden sposób, chociaż nie jest to jednak jakiś stały element moich działań w walce z katastrofizmem, który mnie dopada. Przypomniał mi się po prostu kiedy ostatnio biegałam i pomyślałam, że skoro kiedyś zadziałał to może i teraz da radę :) 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...